Followers

Dec 8, 2010

Troche historii o drutowaniu (1).

Chcialam ostatnio znalezc kilka norweskich motywow, aby malej zrobic sweterek i natknelam sie przy tej okazji na kilka historii jak to bylo kiedys w Islandii i Norwegii. Postaram sie w wielkim skrocie, choc zapewne Wy znacznie dluzej trzymacie druty w rekach wiec zapewne o tym wszystkim wiecie, mimo wszystko napisze ku mej pamieci :)

Ponoc w pierwszj wydanej biblii islandzkiej wspomina sie, ze tak naprawde nie wiadomo w ktorym kraju zapoczatkowano robienie na drutach, moze w Holandii, Niemczech badz w Anglii. Tam tez napisano o wielkim eksporcie z Islandii w 1624 roku, 12 tysiecy rekawiczek i 72 tysiecy skarpet! W tamtych czasach tradycja bylo przesiadywanie wspolne w salonie (tzw ba§stofa / sitting room), opowiadanie historyjek i robienie na drutach przez wszystkich czlonkow rodziny. Takze mezczyzni byli zaangazowani. Dzieci zaczynaly dziergac gdy konczyly cztery latka. Ale dopiero gdy konczyly lat osiem musialy wydziergac tygodniowo np. dwie pary rekawiczek dla rybaka, dla porownania napisze Wam, ze dwie pokojowki z kolei musialy w tydzien wyprodukowac cztery swetry meskie.

Przed swietami Bozego Narodzenia kazdy mial rece pelne roboty, nie mam tu na mysli ile musial nagotowac i nasprzatac :), ale kazdy musial wydziergac nowe ubrania na gwiazdke. W przeciwnym razie jak glosi legenda mogl byc zjedzony przez bozonarodzeniowego Kota, ktory ponoc byl strasznie grozny, wielki i drapiezny! Nikt nie chcial sie znalezc w jego szponach ani paszczy!

Nie wiem czy znacie tez historie prezentow slubnych w Norwegii, oczywiscie dawno, dawno temu... panna mloda zanim wyszla za maz musiala miec sporo czasu na wydzierganie prezentow dla swoich gosci. Mozna zemdlec gdy sie pomysli o hucznym weselichu i dwustu gosciach :) Przede wszystkim jej zadaniem bylo wydzierganie pieknej pary skarpet dla swojego przyszlego meza! A takze dla jego braci, szwagrow i tescia. Jesli chodzi o tesciowa, siostry i szwagierki o ile dobrze pamietam to w prezencie mogla dac wyszywane serwetki/ chusteczki, badz mogla je wymienic w sklepie na rekawiczki dla nich. Na szczscie dla reszty panow pannie mlodej mogly pomoc kolezanki i siostry badz po prostu panie zaprosone na wesele. Na kilka dni przd slubem przynosily pannie mlodej wszystkie rzeczy i ona je rozwieszala i pilnowala, aby kazda para trafila do konkretnej osoby. Dla niezameznych bylo troche ekscytacji, aby zobaczyc ktory pan dostanie wydziergane przez nia skarpety czy rekawiczki :)

Na koniec tylko dodam, ze half mittens powstaly miedzy innymi dlatego, aby kobietom latwiej bylo dziergac chodzac, aby im za szybko nie marzly wtedy nadgarstki...


W przyszlym roku bede polowac na ksiazke Arne eg Carlos

http://www.cappelendamm.no/main/katalog.aspx?f=10135&isbn=9788202327170 chyba w koncu na wiosne bedzie po angielsku! jak widac cos mi tu znowu nie wychodzi z tym linkowaniem!

11 comments:

  1. O widzisz, nie interesowłam się historią drutowania, co za strata, przecież to takie ciekawe. Ale ilośc wyprodukowanych ubrań była niesamowita. Szczególnie te męskie swetry przez pokojówki.

    ReplyDelete
  2. drutować uwielbiam, na siedząco, stojąco, biegająco po chacie, czyli non stop mogę, ale gdybym MUSIAŁA wydziergać prezenty dla gości weselnych, to bym się zbuntowała ;)
    ciekawe rzeczy wypisujesz, pojęcia o tym nie mialam!

    ReplyDelete
  3. cudne norweski wzorki,uwielbiam wzory Arne & Carlos,i mam scenscie bo one sa po norwesku

    ReplyDelete
  4. przyznaje Makneto, ze mnie wciagaja takie historyjki ;)

    AGATA, ja lubie najbardziej jednak na lezaco, jeszce nie codzilam dziergajac, jak to mozliwe? ;))))

    Dario zazdroszcze ze juz ja masz i z niej mozesz korzystac, juz prawie ja kupilam po norwesku bo w sumie wzory mozna zrozumiec ale jednak zalezy mi tez na tresci :)

    pozdrawiam*

    ReplyDelete
  5. Pierwszy raz widzę bombki ubrane w sweterki;))
    Nie dziwię się kobietom z północy, że wyrabiały wełniane ubiory na drutach, bo przecież wełna wspaniale grzeje.
    Cieplutko pozdrawiam.

    ReplyDelete
  6. Ciekawa historyjka! Bombeczki sa urocze. Tez mialam chec takie wydziergac, ale czasu cos zabraklo. Pozdrawiam i dziekuje za odwiedziny na moim blogu.

    ReplyDelete
  7. na leżąco?!? tak się nie da! :P
    no widzisz, ty dziergasz leżakując, a ja z motkiem pod pachą latam za Łuśką :)

    ReplyDelete
  8. Bardzo ciekawe historie. Pisz o tym więcej. Koniecznie!
    Dzierganie prezentów było popularne w wielu kulturach.Estonki dodatkowo musiały wydziergać dla siebie skarpetki i zostawić je u teściowej.Ich stan " zużycia" był odbierany jako dbałość o mamę męża...
    Moje byłby - jak nówki - nieśmigane :)

    ReplyDelete
  9. Agata ja nawet bez drutow nie potrafie biegac wiec co dopiero z nimi, podziwiam!

    dziekuje za komentarze, bomki sama tez mialam zamiar wydziergac, ale nie wyrobilam sie, choc steropianowe zakupilam i welne ;)

    gdybym byla Estonka, zbuntowalabym sie i dziergala czapki :))

    pozdrawiam!

    ach dodatkowo dziekuje Solaris, zaoszczedzilam dzieki Tobie na wzorze juz mialam go zakupic gdy przeczytalam kilka zdan na jego temat u Ciebie, zmotywowalam sie i rzeczywiscia rozgryzlam marszcenia (Pam Powers!)

    ReplyDelete
  10. Super ciekawostka :) pozwoliłam sobie wkleić ją na swój blog. Mam nadzieję że nie masz nic przeciwko. Pozdrawiam,

    ReplyDelete
  11. Ok, nie ma sprawy, dzieki ze mnie poinformowalas o tym^, pozdrawiam!

    ReplyDelete